Uzależnienia
Uzależnienie od gier

Uzależnienie od gier wirtualnych to temat na razie rzadko poruszany. Powodem może być wrażenie, że są mniej groźne niż na przykład narkomania. Jednak o powadze zjawiska mogą świadczyć przypadki śmierci uzależnionych, do tego stopnia zaangażowanych w grę, że ich organizmy nie wytrzymały przeciążeń.
Nie wiele spośród osób, które się zgłaszają do prywatnego ośrodka terapii uzależnień we wsi Janochy w woj. mazowieckim, przychodzi bezpośrednio ze wspomnianym problemem. "Uzależnienie od gier wychodzi na jaw najczęściej przy okazji innych, ponieważ często jedno pociąga za sobą kolejne"- mówi dyrektor ośrodka- lek. med. Włodzimierz Glinka.
Uzależnieniem można nazwać zachowanie osoby, która spędza cały czas przed komputerem zaniedbując posiłki, sen, życie towarzyskie, a przez nałóg niszczy swoje życie partnerskie i zawodowe.
Przykładem mogą być pacjenci ośrodka Janochy. Pierwszy dla gry rzucił szkołę, podczas gdy inny “zaginął” w wirtualnym świecie jednej gry na 2,5 roku.
Dyrektor Glinka mówi: "Mimo że nie jest to uzależnienie chemiczne, zabiera czas i prowadzi do ciężkich zaburzeń psychicznych i psychofizycznych" - po czym ostrzega: "Z czasem będziemy obserwować coraz więcej takich uzależnień".
Dotychczas najwięcej przypadków tego uzależnienia stwierdzono w krajach azjatyckich- Japonii, Chinach, Wietnamie czy Korei. Powstają tam wyspecjalizowane ośrodki prowadzące terapie mające pomagać właśnie uzależnionym od gier.
W portalu 4press.pl można było przeczytać, że firma Xtive z Korei Południowej opracowała sposób, który ma pomóc ograniczyć czas spędzony przy grze. Założeniem programu, jest zmuszenie gracza do zrobienia sobie przerwy. Odtwarza on sekwencje dźwięków(komunikat powtarzany z niewiarygodną szybkością- od 10 tys. do 20 tys. razy) trafiających wprost do podświadomości użytkownika. Dźwięk ten jest bodźcem podprogowym, nie wyłapywanym przez świadome postrzeganie ludzkie.
Najbardziej narażone na to uzależnienie są dzieci, więc od chronienia ich należy zacząć. Tu powinni wkroczyć rodzice. "Chodzi o to, by jak najwięcej wiedzieć o swoim dziecku, rozbudzać w nim różne zainteresowania i rozsądnie dozować mu rozrywki elektroniczne" - radzi dyrektor ośrodka- lek. med. Włodzimierz Glinka.
Dowodem na to, że najbardziej narażone są dzieci, może być struktura wiekowa pacjentów kliniki leczenia uzależnień od tego typu rozrywek w Wietnamie: w końcowym okresie 2008 roku przebywało tam w sumie 50 nastolatków, głównie w wieku 13- 18 lat.
W ośrodku podejmowane są próby wzbudzenia nowych zainteresowań u młodzieży, na przykład sportem, muzyką czy malarstwem.